Fushimi Inari Taisha jest najsłynniejszą świątynią shintoistyczną w Kioto. Tunele utworzone z tysięcy czerwonych bram torii (Senbon Torii) są jednym z najważniejszych symboli miasta. Marzyłam, żeby zobaczyć to miejsce. Rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania.
poniedziałek, 18 stycznia 2016
środa, 6 stycznia 2016
Kioto - Gion & Higashiyama
Kioto przez ponad tysiąc lat było stolicą Japonii, obecnie stanowi centrum kulturalne kraju. Jest jednym z najlepiej zachowanych japońskich miast, bez większego uszczerbku przetrwało bombardowania w czasie II Wojny Światowej. W Kioto znajduje się ponad 1600 świątyń buddyjskich, ok. 400 chramów shinto, wspaniałe pałace, unikalna drewniana architektura oraz najpiękniejsze ogrody w Japonii. Znana na całym świecie, japońska sztuka projektowania krajobrazu ma swoje początki właśnie w Kioto. Zespół zabytkowy dawnego Kioto, czyli miasta Kioto, Uji i Otsu, został wpisany w 1994 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
środa, 30 grudnia 2015
Cape Town - Minstrel Carnival
Minstrel Carnival, zwany również Kaapse Klopse, jest jednym z najbardziej spektakularnych, barwnych i radosnych festiwali na świecie. Mimo że nie jest tak popularny jak nowoorleański Mardi Gras czy karnawał w Rio de Janeiro, bardzo często bywa do nich porównywany. Każdego roku impreza przyciąga tysiące turystów z całego świata. Noclegi w Cape Town, w okresie karnawału, warto zarezerwować z naprawdę dużym wyprzedzeniem.
poniedziałek, 30 listopada 2015
Jesienny spacer po Wrocławiu
W tym roku mam jakiegoś pecha. Wykończyłam 3 aparaty. Ostatni padł na miesiąc przed wyjazdem do Japonii. Musiałam kupić nowy i gdzieś go przetestować. Padło na Wrocław :)
niedziela, 29 listopada 2015
Salento - w sercu Regionu Kawy
Takiej ulewy dotąd nie widziałam. Jedna wielka ściana deszczu. Bus do Salento, z oddalonej o zaledwie 35 km Armenii, z powodu opadów jechał ponad 1,5 h. Gdy dotarliśmy na Plaza Principal, kierowca poinformował nas, że w miasteczku nie ma taksówek, więc w ciągu kilku minut musimy zorganizować sobie transport do hostelu. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy chciało mi się płakać. Najbardziej przerażała mnie wizja doszczętnie przemoczonych bagaży. Rozejrzałam się dookoła, na placu nie było żywej duszy. Zlokalizowałam najbliższy lokal, w którym paliło się światło, wyskoczyłam z busa i pobiegłam w jego kierunku. Trafiłam do sklepu z ubraniami. Sprzedawczyni, po wysłuchaniu mnie, od razu chwyciła za telefon i zadzwoniła po znajomego z samochodem. Kolumbijczycy to generalnie bardzo otwarci i życzliwi ludzie. Taka reakcja to standard.
Subskrybuj:
Posty (Atom)